piernik staropolski dojrzewa

Słowo się rzekło i piernik w lodówce dojrzewa.

Mjód (jak mawiał Kubuś Puchatek) przyszedł w paczce. Pachniał leśną polaną skąpaną w lipcowym słońcu, lipami i wilgocią zacienionych liści.

Powędrował do rondelka z masłem i cukrem demerara, by potem sparzyć mąkę i połączyć się z pozostałymi składnikami. Na końcu dodałam śliwki suszone, rodzynki i migdały z mojej eko-paczki. Trochę gęste wyszło ciasto, ale może takie ma być? Zobaczymy, jak przyjdzie do pieczenia. Mam nadzieję, że Madame Edith zamieści część dalszą przepisu, bo w przeciwnym wypadku będę musiała drugiej części przepisu szukać gdzie indziej.

Ciąg dalszy przygody najpóźniej 23 grudnia…

Natomiast z tego piernika to się większy zrobił ambaras, bo stwierdziłam, że spróbuję ugotować 365 obiadów z książki Lucyny Ćwierciakiewiczowej… Będzie się działo, kochani!

piernik staropolskiPiernik staropolski -- bakalie

Piernik staropolski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s