czekam na miód

Zabrzmiało jak jakaś metafora, ale niestety – ja dosłownie czekam na miód. Tak sobie myślałam, że zrobię na święta makowiec, ale nie do końca byłam przekonana, aż natknęłam się na przepis na piernik staropolski i od razu wiedziałam, że będę piec piernik.

Przewertowałam (o ile można tak powiedzieć o smędzeniu się po stronach internetowych) liczne strony i w końcu najbardziej spodobał mi się przepis z blogu Madame Edith na podstawie przepisu Ćwierciakewiczowej.

W podręcznej spiżarni zabrakło mi dobrego miodu – takiego wyrazistego i pełnego smaku oraz aromatu, więc zaprzęgłam internet do roboty i jedzie już do mnie paczka pełna eko-dobroci.

Jedzie miód wrzosowy, płatki gryczane, amarantus, masło z orzechów laskowych i powidła śliwkowe. Jak tylko przyjadą (mam nadzieję, że jakoś w poniedziałek / wtorek), to będę nastawiać piernik do dojrzewania. A jak się upiecze, to go przełożę powidłami śliwkowymi i marcepanem… Już mi ślinka cieknie.

Tylko kto mi pierogi i uszka do barszczu ulepi??!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s