nieruchawa nieruchomość

Pozazdrościłam koleżance i zainspirowana jej planami sprzedaży domu zaprosiłam do nas trzech agentów nieruchomości, żeby wycenili dom.

dom

Z zamiarem sprzedaży domu nosiliśmy się już w ubiegłym roku, ale jakoś ceny nieruchomości nie zachwycały, więc siedzieliśmy spokojnie na przysłowiowych tyłkach. Nie byłoby sensu sprzedawać, ponieważ nie byłoby nas stać na nic fajnego, a przeprowadzać się tylko po to, żeby się przeprowadzić, nie ma sensu. Zwłaszcza, że koszty związane ze sprzedażą domu i kupnem nowego są niebagatelne. W przypadku domu, którego wartość znajduje się w drugim progu podatku od nieruchomości, dosłownie podatku „znaczkowego” (stamp duty) to około 20 tysięcy funtów.

Agenci przybyli śpiesznie i zaskoczyli nas swoimi wycenami. Wiedzieliśmy, że dom sąsiada sprzedał się po korzystnej cenie, ale jakoś nie byliśmy pewni, jak wypadnie wycena naszego domu.

Niewiele się zastanawiając zdecydowaliśmy się na agenta, który sprzedaje najwięcej domów na naszym osiedlu oraz stwierdziliśmy, że najprościej będzie zorganizować dom otwarty.

W przeciwieństwie do Polski, w UK niewiele osób decyduje się na sprzedaż bez pomocy agencji nieruchomości. Poza tym cały proces sprzedaży i zakupu jest z reguły na tyle skomplikowany, że obydwie strony angażują kancelarie prawne do jego obsługi. W przeciwieństwie do ojczyzny naszej kochanej fakt, że się dom sprzedało lub kupiło nie oznacza rychłej przeprowadzki. Mogą upłynąć miesiące zanim będziemy spędzać pierwszą noc pod nowym dachem. Dzieje się tak ponieważ sprzedający czeka, aż kupujący sprzeda swoją nieruchomość i dzieje się tak, aż ostatnia osoba w „łańcuszku” będzie miała dokąd się przeprowadzić.

Wracając do naszych agentów, a konkretnie jednego, po krótkiej naradzie i pogawędce z doradcą kredytowym, stwierdziliśmy, że raz kozie śmierć… Wyznaczyliśmy datę domu otwartego na sobotę, podpisaliśmy kontrakt z agentem i rzuciliśmy się do odgracania i pucowania.

Przyszła sobota i dom sprzedał się jak przysłowiowa ciepła bułeczka. Trochę się musieliśmy potargować, żeby dostać tyle, ile chcieliśmy, ale w końcu we wtorek zaakceptowaliśmy i zostaliśmy bezdomni. No nie tak dosłownie – bardziej w przenośni. Przyszła kolej na nas i znalezienie przyszłego domu.

Poszukiwania okazały się dość frustrujące, choć po kilku obejrzanych nieruchomościach byliśmy już biegli w czytaniu pomiędzy wierszami ogłoszeń o sprzedaży. Frustrujące było to, że wszystkie fajne domy znikały nam sprzed nosa. Mimo ustawionych alertów na portalach i opcji powiadamiania w momencie dodania nieruchomości, po telefonie do agencji okazywało się, że dom się już sprzedał.

Było też kilka prawie idealnych, na które prawie się decydowaliśmy pod presją czasu, ale w pewnym momencie stwierdziliśmy, że jak nam będzie coś pisane, to uda się kupić i wyluzowaliśmy. Poza tym całe to szukanie i oglądanie było na moich barkach; ciąganie młodego nie było najprostszym zadaniem, zwłaszcza pod kątem przyjeżdżania na czas. Młody nie uznaje zegarków…

Ciąg dalszy kupowania nieruchomości w UK – tutaj…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s