znalazłam…

Po długich siedmiu latach tułaczki emigracyjnej, w otchłani czeddarów (tradycyjnych angielskich serów podpuszczkowych), straciwszy już nadzieję znalazłam… Od początku byłam zrozpaczona, czeddary czyhały na każdym kroku, a co jeden to gorszy, ale nareszcie znalazłam czeddar, który mi smakuje.

Nie kanadyjski (vintage), nie – lokalny, z Sommerset – rozpływający się w ustach, pełen smaku Davidstow cheddar… (a konkretnie ten z Waitrose). Nie dość, że smaczny, to jeszcze na moje mdłości wieczorne pomaga. Co prawda za dużo się najeść na noc nie można, bo sny produkuje wyjątkowo męczące i pracowite, ale nawet kilka cienkich plasterków wystarczy, żeby zaspokoić łaknienie podniebienia.

A propos serów – śmieszna historia z innym lokalnym gatunkiem – ser Lancashire, którego jeden z supermarketów za Chiny Ludowe nie chciał mi sprzedać. Zakupy robimy na zmianę z J przez internet. Przyszła moja kolej i zbierałam zamówienia, co komu kupić do jedzenia na kolejny tydzień. J zażyczył sobie ser Lancashire, który kupił w poprzednim tygodniu. Okazało się, że ja mam ban – jak bym nie próbowała, to nie było na stanie, mimo tego że, był w nieograniczonych ilościach kiedy J logował się na swoje konto zakupowe w dokładnie w tym samym czasie. Supermarket upierał się, jak koza, że coś z moim komputerem nie tak i nie chciał się sprawą zająć. Spakowałam manatki i zmieniłam supermarket…, ale to tak zupełnie na marginesie.

2 responses to “znalazłam…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s