henna – podejście drugie

Będąc w ojczyźnie latem, w poszukiwaniu naturalnych alternatyw do farbowania włosów, nabyłam kilka saszetek henny. Zaaplikowałam z pewną taką nieśmiałością, ale niestety z marnymi wynikami koloryzującymi. Włosy były generalnie piękne, błyszczące i odżywione, ale pomimo 2 godzin cierpliwego siedzenia z papką hennową na głowie, siwe włosy się nie zafarbowały.

Nie zniechęcona pierwszą porażką, stwierdziłam, że poszukam innej henny i użyję jej nieco więcej (powinnam była poprzednim razem więcej kupić). Wymyśliłam nawet, że skoro w Albionie tylu jest Hindusów, muszą się gdzieś w hennę zaopatrywać lokalnie i może uda się znaleźć jakiś klejnot w postaci sklepu z henna w jednej z dzielnic Londynu. Hmm… poszukiwania w sieci nic specjalnie nie dały, a czasu, żeby bawić się w detektywa w Londynie specjalnie w tej chwili nie mam. Zatem, po przeczesaniu kilkunasty stron i sklepów w sieci, postudiowaniu tabel kolorów, nabyłam na eBayu Chestnut Brown Henne Henna (4.25GBP).

Wczoraj listonosz przyniósł duża kopertę z trzema 100 g pudełkami (najkorzystniejsza kombinacja, jeśli chodzi o koszty). Rozrobiłam jedno opakowanie gorącą wodą, jednak musiałam dorobić jeszcze połowę następnego, żeby pokryć półdługie włosy.

W pół drogi od pokrycia włosów zauważyłam, że siwe na przodzie nie bardzo są zafarbowane, więc przyłożyłam im dodatkową warstwę. Zgodnie z zaleceniami, aby farbowanie odbywało się szybciej, użyłam szuszarki.

Wedykt: włosy po 3 godzinach trzymania henny na głowie są miękkie, błyszczące i pachną ziołami. 90% siwych włosów jest albo zafarbowanych, albo nieco ciemniejszych. Jak na razie jestem zadowlona. Być może spróbuję jeszcze następnym razem ciemniejszej henny i zastanawiam się nad szamponem z henny do mycia włosów.

One response to “henna – podejście drugie

  1. Reblogged this on Emigrantka UK | Blog emigracyjny and commented:

    Pisałam jakiś czas temu o farbowaniu włosów henną. I o ile dalej chciałabym móc to robić, to ba chwilę obecną jest to praktycznie niemożliwe z rocznym dzieckiem. Znalazłam w międzyczasie satysfakcjonujący kompromis w postaci ziołowego żelu do farbowania włosów – Herbatint Permanent Herbal Colour Gel o odcieniu 4C Ash Chestnut. Rewelacyjny, ładnie i szybko kryje, a co najażniejsze nie śmierdzi fabryką chemiczną.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s