indianie i brudny harry

Tytul co najmniej jak z ksiazek Karola Maya. Niewiele ma jednak wspolnego z Dzikim Zachodem, jesli nie liczyc rzeki Kolorado na dnie Wilekiego Kanionu w Arizonie.

O kanionie pisac mozna w nieskonczonosc (zapewne; nie probowalam), ale najlepiej zobaczyc – na wlasne oczy lub na fotkach. Dla J wycieczka do Wielkiego Kanionu nie byla pierwsza. Z ta roznica, ze poprzednio srodkiem transportu byl helikopter, ktory fruwal nad poludniowym brzegiem i podziwial widoki z platformy widkowej Skywalk, a tym razem chcial porownac z parkiem narodowym na polnocy. Roznica jest tez taka, ze tereny na poludniu (wlacznie z platforma) naleza do rdzennej ludnosci (Indian). Niestety, jak to zwykle bywa, rdzennej ludnosci dostala sie gorsza dzialka. Tak przynajmniej twierdzi J porowujac widoki. Z punktu widzenia odleglosci, z Vegas jest duzo blizej do Indian (jakies 2-3 godziny), niz do polnocnego brzegu (5.5h jazdy).

Widoki byly faktycznie urzekajace i warto bylo sie telepac po pustynnych drogach. Waraclismy do stolicy hazardu duzo po zmroku i na glodniaka. W zwiazku z czym wieczor zwienczyla wizyta w In-N-Out Burger i rewelacyjny Double Double z frytkami i lemoniada do popicia. Na sama mysl o tym wieczorze slinka mi cieknie – palce lizac.

Nastepnego poranka (o 11, skoro swit, jak na urlopowe standardy) zameldowalismy sie w The Gun Store, gdzie czekala na nas bardzo mila pani . J uruchomil rozne kontakty zawodowe i pani miala dla nas po magazynku amunicji do Uzi i MK 6, a ja dodatkowo zazyczylam sobie Magnum aka Brudnego Harry’ego. Kolejka do strzelnicy byla wyjatkowo slimaczaca sie, poniewaz co chwila nowa grupa meldowala sie przy kasie kupujac zestaw VIP (min $500) i automatycznie wpuszczana byla bez kolejki.  Dobrze, ze na tym etapie mielismy w rece jedynie pudelko z amunicja, bo dziewczyna, ktora ‚zabawiala’ oczekujacych (eks-wojskowa z doswiadczeniem w Iraku i Afganistanie), byl tak irytujaca, ze mialam ochote wybrac ja na cel.

W pewnymomencie w kolejce zrobilo sie wesolo, kiedy ze strzelnicy wypadl podekscytowany turysta i nawijal, ze nie mogl wybrac na cel wizerunki nazistowskiego zombi, bo

„(…) jak by to wygladalo, tak strzelac do dziadka!”

Strzelanie okazalo sie niepokojaco latwe. Karabin maszynowy mniej ekscytujacy od brzmiacego, jak mala armatka i strzelajacego plomieniami, dlugolufowego Magnum (nasz instruktor wybral dla mnie dlugolufowa wersje, bo ponoc to jest powazny rewolwer i takim, z krotka lufa nie warto sobie glowy zawracac😉 ). Cztery strzaly na piec w 8/9, to calkiem przyzwoity wynik, jak na kogos, kto w zyciu z niczego nie strzelal (pomijajac proce).

The Gun Store in Las Vegas

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s