działo się w Vegas…

Ah, cóż to był za wyjazd!

Lot do Hameryki był całkiem znośny. Po wylądowaniu i odebraniu samochodu z wypożyczalni zameldowaliśmy się w the Signature (MGM Grand), który nieco rozczarował poziomem obsługi klienta, w porównaiu do Magic hotel w LA.

Co mnie zaskoczyło, to dystanse – niby wszystko jest blisko, ale hotele i kasyna ciągną się w nieskończoność i łatwo się w nich zgubić. Tubylcy, o ile o można mówić o gościach kasyn ‚tubylcy’, byli bardzo mili, ciekawscy i rozmowni. W pierwszy weekend trafiliśmy na konwencję*  Arbonne (coś, jak Avon) i tabuny konsultantek biegających na sesje konferencyjne albo pielgrzymujących po kasynie i barach.

Chcąc wyglądać, jak człowiek z cywilizacji, pierwszego wieczoru założyłam moje ukochane eleganckie peeptoes Bodena, kiedy wybieraliśmy się na pierwszy spacer po the Strip (główna ulica, przy której położone są większe i bardziej prestiżowe kasyna). Błąd. Nogi po 10 godzinach lotu nie nadają się do użytku w skórzanych butach na obcasach. Pęcherze w trzech miejscach sprawiły, że do pokoju wracałam na bosaka, a drugi dzień spędziliśmy na zakupach w outletach w poszukiwaniu butów nadających się do chodzenia, a nie będących trampkami… Jak się później okazało, to była pierwsza z liczych wizyt w outletach. Tak, to ja lubię kupować ciuchy (i buty!). Dobrze, że pojechaliśmy z na w pół pustymi walizkami. Wracaliśmy z w pełni wypakowanymi.

Tego wieczoru mieliśmy zarezerwowany stolik w Gallagher’s Steakhouse w kasynie New York New York – ulubionej restauracji J.

Dobrze, że nie zamawialiśmy przystawek, bo steak był takich rozmiarów, że nawet na deser miejsca nie było.

Niestety jego  wybranka nie odwzajemniła uczuć i sprawiła, że kolejne 36 godzin J spędził w toalecie na przemian z łóżkiem, a ja dzieliłam czas pomiędzy wizytami w aptece i spacerami od the Mandalay Bay i Luxoru do Bellagio.

Na szczęście J odzyskał równowagę w przewodzie pokarmowym i poczuł się na siłach, żeby wybrać się na przejażdżkę (5 h 45 min w jedną stronę) do Grand Canyon.

* Vegas jest popularną lokalizacją do organizowania konwencji ogólnokrajowych, głównie dlatego, że ma wystarczjąco duże hotele i zaplecze konferencyjne, żeby pomieścić setki osób).

CDN.

2 responses to “działo się w Vegas…

    • Kasyna są super do obserwowania ludzi. Już zaczynam odkładać na kolejny wyjazd i zakupy. Następnym razem jadę z jedną parą majtek i pustą walizką🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s