małe zwycięstwa

Małe zwycięstwa i małe porażki. Na polu porażek – niestety nie udało mi się odmówić małżowi bacon buttie z jajkiem sadzonym… Udało mi się za to nie kupić czekolady przechodząc obok Hotel Chocolat i ponownie w lokalnym co-opie, kupując mleko. Czas najwyższy przestać zrzędzić i spróbować zabrać się za siebie. Odkurzyłam matę do ćwiczeń i właśnie ledwo dycham po pierszej porcji pilates i jogi razem wziętych. Ledwie 20 minut, ale jak na mój stopień uwstecznienia, to i tak dużo.

Wizyta w GAP i Republic boleśnie mi dziś przypomniały, że już bywałam chudsza. Poza tym nie chcę z niechęcią oglądać zdjęć z wakacji. Zresztą wakacje nie będą w kraju spejclanie dbającym o linię, więc tym bardziej trzeba zadbać zawczasu. Mam nadzieję, że Dukan, torchę ruchu i dyscypliny sprawią, że wakacyjne ciuchy będą ciut luźniejsze. W Hameryce też twarzy napychać nie muszę, a poza tym, to nie Japonia, więc mi nie będzie aż tak żal. Zresztą, życie na hotelowym wikcie mi z reguły służy, bo bez wysiłku można być „grzecznym” w kwestiach jedzeniowych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s