dziura w życiorysie

…zawodowym za sprawą kołtuńskiego hakera…

Od końca stycznia zaiwaniam jak wściekła, próbując przwyrócić do stanu używalności strony internetowe, mechanizmy płatnicze i ratować to, co się ostało z budżetu kampanii reklamowej, której nie dało się odłożyć na zaś. Prawie sama, bo inne woły robocze (dzieciate) wybyły na ferie i mają w czterech literach. Na dodatek wszystko się wydłuża, bo każdą pierdołę musi pięcioro dyrektorów podpisać. Konsultant do spraw bezpieczeństwa dodatkowo wszystko spowalnia, a rachunek rośnie…

Zamiast skupiać się na testowaniu displeja, mobajla i innych afiliets oraz zlecaniu budowania aplikacji, to poganiam serwerownie, dopinguję developerów, uśmiecham się sztucznie do działu informatycznego i parcuję w weekendy, bo wszystko jest emergency… A w międzyczasie kłócę się z niekompetentnymi dostawcami i sprawdzam, który kłamie, a który mówi prawdę. I tak od trzech tygodni już. Myślę, że spokojnie o miesiąc zawadzi. I pomyśleć tylko,  że to miał być rok, w którym nie muszę zajmować się developerką i hostingiem… Eh, życie. W sumie powinnam przestać się mazgaić. W końcu bezrobocie się panoszy, ale niestety jestem z tych, co to potrzebują interesującej pracy, a nie walki z biurokracją …

Siedzę i marzę o plaży w Meksyku…

One response to “dziura w życiorysie

  1. połowy nie rozumiem, no ale:), o Meksyku pisze Irolka ( Irlandia kontra Polska ), bo własnie wróciła:) można zajrzeć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s