minus 8 na zegarze

Nie wiem czy minus 8 było, czy mniej, ale zamarzła nam rura i nie było rano ciepłej wody. Nie żebym się tym jakoś specjalnie zmartwiła. Nie była mi potrzebna rano do gotowania. Zaczęłabym się przejmować po południu, bo trzebaby się trochę odświeżyć dla gości, ale nie takie przygody się przeżywało, więc się nie przejmowałam. Mój rocznik zapewne pamięta regularne, planowane przerwy w dostawie ciepłej wody, gotowanie wielkich garów i mycie w miednicy. My nie francuskie pieski i zimna woda nam nie straszna…

A propos gotowania, kiedy wczoraj po południu zapowiadało się na roboczy weekend, wpadłam w niewielki popłoch, ponieważ w ten weekend była moja kolej na gotowanie dla gości. W ubiegły J gotował, a ja obiecałam, że w ten zrobię gołąbki. Na szczęscie udało się odsunąć wizję gotowania z laptopem pod ręką. Niestety lokalny Budgens mnie zawiódł na froncie kapuścianym – nie mieli tym razem dużej zimowej kapusty i musiałam się zdać na włoską, a co za tym idzie mniejsze gołąbki. Głowę też chyba gdzieś wczoraj zapodziałam, bo kupiłam wołowe mielone mięso, zamiast prosiego… No, ale trzeba, jak to lokalni mówią, siakć takim fiutkiem, jakiego się ma – zatem gołąbki będą z krową.

Jako wedż (veg) będzie kapusta na gęsto z pomidorami i śliwkami suszonymi, a na deser jest pyszne (mam nadzieję) ciasto z migdałów i pomarańczy (fajne, bo wilgotne, bez mąki i tłuszczu) z waniliową bitą śmietaną z krupnikiem.

Poza tym, przytelepał się wczoraj list z zaproszeniem na passport interview i po krótkiej licytacji z call centre, udało mi się umówić termin na przyszły tydzień. Co prawda w Londynie (wolałabym w Reading), ale zrobimy sobie wycieczkę.
Rozmowa z call centre była co najmniej dziwna:

– W którym biurze chce się Pani umówić na rozmowę?
– W Reading, proszę.
– Mogę zaproponować sobotę, 25 lutego.
– Hmm… A nie ma Pan czegoś wcześniej? Może być w Londynie.
–  Nie. W Londynie mogę jedynie zaproponować callback (oddzwonienie).
– OK, w takim razie poproszę Reading.
– …ale już nie mam Reading.
– Jak to? Nie ma Pan już 25 lutego w Reading, które przed chwilą mi Pan proponował?
– Nie, już nie mam.
– A jakieś późniejsze w Reading?
– Nie mam nic do zaproponowania, ponieważ możemy umawiać tylko w blokach dwutygodniowych.
– W takim razie poproszę mnie zapisać na callback z Londynu. Chociaż chwila – czy ma Pan może coś wcześniej w Crawley?
(Londyn, Reading i Crawley to najbliższe możliwe lokalizacje)
– A może weźmie Pani rozmowę w Londynie w przyszłym tygodniu?
– ???? mówił Pan, że nie ma nic w Londynie?
– Ale się znalazło. Chce Pani?
– Poproszę!

Tymczasem trzeba by się umyć i ubić śmietanę do ciasta…

2 responses to “minus 8 na zegarze

  1. No, po prostu nie wierzę:)))) Rozmowa jak z Misia. To na paszport brytyjski trzeba się umawiać??? Szok!
    A ciasto piękne, mniam!

  2. Niestety, jak sie sklada wniosek o pierwszy, to trzeba pojsc na rozmowe. W sumie i tak prosciej niz w PL, bo nie trzeba osobiscie odbierac i nie trzeba osobiscie skladac wniosku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s