cztery butelki później

Na kilka godzin udało mi się wczoraj zrelaksować ze znajomymi, którzy podczas ostatniej wizyty, po polskiej wódce nie mogli trafić z sypialni do łazienki (które są obok siebie) i spali nago na kanapie w pokoju dziennym LOL

Tym razem nie było takich atrakcji, ale też i nie mieszaliśmy trunków. Królowało czerwone wino (w dalszym ciągu nasze weselne Cuvée de Richard – tutułowe 4 butelki) z pięćdziesiątką zmrożonej wódki na rozgrzanie. J przygotował wołową tagine wg. Jamiego Olivera, couscous z kolendrą, cytryną i oliwą, a deser zapodał M&S – czekoladowe tartletki z malinowym nadzieniem na gorąco.

Miło było pogadać, pooglądać zdjecia z wakacji na Sri Lance (niestety nie naszych) i oderwać się od szitstormu w pracy…

Dzisiaj w dalszym ciągu praca, a jutro kopanie w dokumentach sprzed roku. Nie będzie wesoło…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s