drugi dzień świąt

Wstaliśmy późno (jak na nasze standardy) – około 10-tej. Zanim dotarłam na dół – rodzinka była już wykąpana, ubrana i wyśniadana. Wszyscy czekali z utęsknieniem, żeby wyjść z domu na świeże powietrze.
Czytaj pojechać na zakupy i świąteczne soldy.

Wybór padł na Farnham. Mniejsze niż Guildford ale całkiem przyjemne miasteczko. High street ze zdrową porcją niezależnych małych sklepików i tylko jednym domem towarowym. Zaparkowaliśmy, zapłaciliśmy za 3 godziny parkowania i poszliśmy w długą.

Pierwszy na liście był Jules, a zza rogu wyglądał Jones. Wypatrzyłam dwie pary fajnych butów – piękne śliwkowe kozaki i czekoladowe botki do kostki), ale tradycyjnie stwierdziłam, że  z zakupami poczekam aż będziemy wracać.
Tunika w Joulesie też znalazła się na liście potencjalnych zakupów.

Weszliśmy do WHSmith tylko po to, żeby stwierdzić, że notatniki i papierowe, książkowe kalendrze straciły na praktycznośći w dobie elektroniczych organizerów, iPadów, Androidów i innych gadżetów z wbudowanymi przypomnieniami i budzikami.

Na trasie weszliśmy też do East, Evitavonni, Clintons, Monsoon, Phase Eight, Crew Clothing i kilka pomniejszych. Dla mnie jednak hitem sezonu okazał się Mistral, do którego planuję wrócić z dłuższą wizytą w najbliższy weekend. Ołókowa, jeansowa spódnica już czeka na wyjście wyjście do pracy jutro, a ja przeglądam wyprzedaż internetową i drogą eliminacji robię listę rzeczy do przymierzania podczas następnej wizyty.

Tymczasem pora nakarmić teściów…

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s