grzane wino

Po żmudnym, niewdzięcznym, mozolnym i mało inspirującym dniu zabranie się za robienie grzanego wina wymagało pewnego wysiłku…

Jednak ponieważ słowo się rzekło (w ubeigłym tygodniu) i dostałam dziś limonki (których zabrakło w zakupach dowiezionych w poniedziałek), więc trzeba było skorzystać z wolnego garnka. Mam tylko jeden garnek, do którego mieszczą się cztery butelki wina i który jutro będzie mi potrzebny do gotowania rosołu i liści kapusty na gołąbki.

Sprawdzony przepis Jamiego poszedł w ruch. Dom zapachniał świętami (albo jak, kto woli – stokiem narciarskim)😉 i raz, dwa, trzy – wino nasiąka gęstym jak miód syropem z cukru, nekatrynek, limonek, skórki cytryny, liści laurowych, wanilii i innych dobroci.

Teraz tylko podgrzać mince pies i delektować się kieliszkiem… Eh, dobrze pomarzyć, ale szkoda mi zmarnować tygodnia diety…

P.S. Rewelacyjne z dodatkiem krupniku (tego alkoholowego).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s