święta, święta…

…i po świętach. Po Nowym Roku również. Bylo wyjątkowo miło i gdyby nie liczyć 1.5h opóźnienia z Heathrow – wszystko było na czas. Dzięki nieocenionej pomocy przyjaciół udało nam się wyjść cało z PKP rozkład-jazdy-gate. M kupiła nam bilety z miejscówkami i nawet miejsca były mimo totalnie zapchanego pociągu. P nas dowiózł cało na dworzec z lotniska i tylko szkoda, że przez opóźnienie BA nie dane nam było nacieszyć się M&P (oraz ich cudowną wiadomością o ciąży).

W drodze powrotnej mieliśmy też ‚chwile grozy’ na dworcu PKP w W, kiedy zastanawiałam się, w którym kiosku zostawiać mamie wszystkie klucze i dokumenty, bo pociąg odjeżdżał za 5 minut, a rodzice tkwili w korku przez remonrt jedynki…

Z powrotem do UK dotarliśmy bez problemów (poza czasowym zagubieniem walizki w drodze na święta przez BA, które nota bene ma w tej chwili ogromną wyrzedaż) i bez problemów też udała się podróż do NI (Northern Ireland) do rodziców J. Nawet kryzys wodny nas ominął i wszelkie śniegwe atrakcje.

Święta były w tym roku wyjątkowo sympatyczne, mało stresujące i wzruszajacę. Dużo było szczerych rozmów, troche dzielenia się frustracjami, pomysły na rozwiazywanie problemów i cała masa pyszności na stole oraz prezentów pod choinką.

Nawet Tesco się wyjątkowo spisało i 15 minut po naszym powrocie 3 stycznia, dowiozlo zamówione zakupy, dzięki czemu można się było we wtorek rano napić porządnej kawy z mlekiem.

A propos prezentów – pomysł na obdarowanie się move na PS3 był rewelacyjny. Właśnie skończyliśmy mecz tenisa stołowego ze Sports Champions, a J za chwilę przymierza się do Tiger Woods PGA Tour 11. Przyznam się bez bicia, że jestem kiepska w przegrywaniu i kiedy J łoił mi skórę w rozgrywkach gladiatrskich, nie było miło… ups!

Jedyny niewypał prezentowy to herbaty z Whittardsa, zamówione 5 grudnia dotarły do biura 23 grudnia, kiedy myśmy stali w kilometrowej kolejce do bag drop na Heathrow.

Jak zawzsze – wszystko dobre, szybko się kończy i tak też było w przypadku tych świąt.

Postanowień noworocznych w tym roku nie będzie. Będzie za to realizacja planów i zaległości wszelakich. Poczynając od zarezerwowanego na 22 stycznia terminu na egzamin Life in The UK Test i czy będę gotowa, czy nie – nie ma zmiłuj.

Rejestracja w Maidenhead Library była stosunkowo prosta nie licząc Hindusa, którego ledwo można było zrozumieć przez telefon. Koszt imprezy £33 płatne na miesjcu. Wypdałoby się zabrać za dokończenie tych pytań egzaminacyjnych. Jak informowała nagrana pod 0845 … wiadomość (nieco przydługa, nabijająca kasę jakichś obrotnych biznesmenów z Indii)  – egzamin będzie obejmował rozdziały 2 do 6. Czas zabrać sie do roboty.

3 responses to “święta, święta…

  1. postanowienia noworoczne powinno się robić na wiosnę, w środku zimy człowiek się psychicznie ani fizycznie do tego nie nadaje😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s