ogórki kiszone

Jestem cała dumna w związku z mikrosukcesem, jaki odniosłam produkując w tym roku ogórki kiszone.

Odkąd nie mieszkam w PL, w posiadanie ogórków kiszonych wchodziłam głównie poprzez darowiznę. Na ogół okołoświąteczną, kiedy to z walizki wyrzucane były różne drogie prezenty na rzecz miejsca dla słoika ogórków.

W tym roku jednak, około marca dostałam starter pack ogórkowy w postaci torebki z nasionami ogórka oraz torebki z nasionami kopru włoskiego. Pierwsze prognozy produkcji ogórkowej były raczej zniechęcające, głównie przez nadaktywność ślimaków, które pożerały wychodzące kiełki w zastraszającym tempie.

Do walki wytoczone zostały’slug pellets’ – granulki przeciwślimakowe (przeciw takim ślimakom bez domków). Z pozytywnym efektem. Potem na przeszkodzie stała pogoda. Muszę przyznać, że tegoroczna hodowla miała wymiar eksperymentalny i odbywała się pod hasłem – „jak się uda, to super – jak nie, to trudno”. To tak w założeniu. W rzeczwistości, kiedy już było wiadomo, że jest choć nikła sznasa na ogórki, nie było wątpliwości, że wkroczyliśmy na ścieżkę wojenną przeciwko wrogom ogórkowym.

Trzeba było mnie widzieć, kiedy przychodziłam do domu po pracy i pierwsze, co robiłam, to leciałam do ogródka przeprowadzać inspekcję wzrostu ogórków. Małżonek za plecami pukał się w głowę, będąc przekonanym, że postradałam zmysły i mam jakiś romans ogórkowy.

Słoiki ogóków kiszonych. Soured gherkins jars.No ale przecież, jak tu się nie emocjonować, kiedy od kiszonych ogórków dzieliło mnie zaledwie kilka dni wystarczająco ciepłej, słonecznej pogody. Nagle okazało się, że w krainie Albionu nie ma korzenia chrzanu.

Gorąca linia telefoniczna z PL poszła w ruch i w ciągu zaledwie kilku dni  na naszej wycieraczce wylądował korzeń chrzanu dostarczony pocztą lotniczą…

Zaledwie godziny dzieliły mnie od pierwszego słoika własnych ogórków kiszonych….

Od tamtej chwili minęło już trochę czasu. Przybyło 10 słoików ogórków i skrystalizowały się plany reorganizacji ogródka pod kątem przyszłorocznej produkcji.

Dzisiaj zebrałam ostatnie egzemplarze, które za chwilę przerobię na ostatni, jedenasty, słoik. Mniam, miam…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s