sezon narciarski

Nie myślałam że, uda mi się jeszcze w życiu (no może nie w życiu, ale przynajmniej w najbliższej przewidywanej przyszłości), pojechać na narty.

Chyba za bardzo ostanio jęczałam na temat tych nart. Małżonek się zirytował i przyniósł do domu katalog. Kataolg mnie jeszcze bardziej zdołował. Przewinęło się przez nasz dom już kilka katalogów w ostanich 12 miesiącach i nic z tego nie wynikało.

Tym razem jednak sprawy potoczyły się inaczej. Mamy zarezerwowany chalet w Courchevel, bilety lotnicze do Genewy, sprzęt narciarski i nawet ubezpieczenie już kupione. Na wszelki wypadek już od grudnia, gdyby BA zachciało się starjkować albo pogubić nasze bagaże.

To jeszcze trochę, ale już się nie mogę doczekać wyjazdu na narty. W cenie pobytu mamy kurs narciarski – przyda się odświeżyć technikę jazdy. Podobno kurs prowadzi firma szkoląca instruktorów jazdy. Nawet J powiedział, że być może spróbuje nart!
Teraz pozostały już tylko zakupy ubrań: spodnich warst, czapek, gogli, rękawic, szalików, polarów, skarpet i w przypadku J – kurtki i spodni. Ja mam swoje jeszcze sprzed kilku lat – użyte zaledwie kilka razy.

Dawno się tak nie cieszyłam na wyjazd!



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s